moje tworki

środa, 17 sierpnia 2011

Candy i wiejskie klimaty

Przygotowałam dla Was małe co nieco, bo moi drodzy już ponad roczek minął od mojego pierwszego wpisu na tym blogu. Serdecznie Wam dziękuję, za wszystkie dotychczasowe odwiedziny i miłe komentarze, fajnie być z Wami w tym blogowym świecie.

Do wylosowania taki sobie konik na hmm...biegunach???!!!


Zasady Candy standardowe - wpis pod postem i info na blogu, osoby bez konta na blogerze proszę o podanie maila. Losowanie 17 września.

Teraz trochę wiejskich klimatów:

Chłop przywlókł ostatnio:
Wóz z mega oszczędnym silnikiem o wysokiej mocy, 2 Konie nieMechaniczne

i maszynerię uratowaną przed dokonaniem żywota na złomowisku.
Co niektórzy leniuchują zażywając kąpieli słonecznej




Mała farmerka w swoim żywiole







A teraz pędzę się pakować, bo jutro ruszam skoro świt.


wtorek, 16 sierpnia 2011

,,LItwo, ojczyzno moja....,,

    Udało się! Jadę zwiedzająco na Litwę! A już miałam załamkę, że w te wakacje żaden wyjazd nie wypali. Ominęła mnie piękna Hsizpania z Portugalią, ale cóż...tak to czasem bywa. Wyjazd za wschodnią granicę kiedyś mi się marzył....Wszyscy wyjeżdżają do Grecji, Hiszpanii, Egiptu, bo taka moda, a przecież Litwę i Ukrainę tak pięknie opisywali kiedyś nasi narodowi wieszcze. ,,Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy I w Ostrej świecisz Bramie...,, Matka Boska Ostrobramska, to przecież również symbol polaków, Lwów, Wilno.... ech... już się cieszę, że chociaż jedno z tych pięknych miast dane mi będzie zobaczyć.
W planie jest też cmentarz na Rossie i kilka innych ciekawych miejsc, jeśli macie jakąś koncepcję, co jeszcze warto na Litwie zobaczyć, dajcie znać, może znacie jakieś fajne miejsca ze starociami ?

niedziela, 14 sierpnia 2011

Lato jakie jest każdy widzi

W związku z pogodą, która bardziej przypomina jesienną słotę niż upalne lato naszło mnie na taką pannicę


A że zmarźlak ze mnie okrutny, to ją zaopatrzyłam w ciepłe bambosze.


czwartek, 11 sierpnia 2011

Pożegnania i powroty

  Spore zmiany u mnie ostatnio, się porobiło. Praca od świtu do zmierzchu tak mi dawała popalić, że w końcu sobie odpuściłam. Latka nie te, żeby tak harować za kilka srebrników kosztem własnego zdrowia.,, Wyścig szczurów,, dobiegł końca. Teraz mam zagwozdkę, co by tu robić aby na ,,waciki,, zarobić i przy tym nie paść na przysłowiowy ,,pysk,,., To na tyle w temacie pożegnania.
  Co do powrotów, to moi kochani wracam do blogowego świata, nareszcie będę miała czas pozaglądać na moje ulubione blogi - zaległości sporo!!!
  Pytaliście w komentarzach o koniki, otóż chłop wynalazł je w wielkopolsce, załadował babę na wóz, pojechali i wybrali. Jaka to rasa - nie mam pojęcia, podobno szetlandy, w każdym razie są kochane, a chłop dostał wielkiego buziaka za spełnienie marzeń baby. Oba to kucyki , biały miniaturka - Pegaz ( ulubieniec młodej, ok 6 miesięczny),  brązowego wybrałam osobiście i nazwałam  Parys ( bo taki śliczny, ma ok roku), to większy kucyk, taki pomiędzy miniaturką, a normalnym koniem..Chłop kombinuje jakąś pannę dla tych panów co by im smutno nie było, ale trza będzie na nią trochę poczekać. Konie pasą się luzem, ale pomalutku uczymy je lekkich rzeczy, żeby się nie bały i nie zdziczały.
  Na koniec pokażę Wam,że się nie lenię i trochę potworków poczyniłam.Ogródka nie pokazuję, bo zimno, mokro i ogólnie - brrrr!!!! Chyba jesień idzie.
    Leśny Anioł pokombinowany z kilku różnych wykrojów ( można by to nazwać projektem autorskim? xD )
     Panna Ogrodniczka




środa, 11 maja 2011

Koniec balu panno Alu!

Hej ho!, hej ho! do pracy by się szło.....

Ano, przyszła kryska na Matyska i urlop wychowawczy się skończył. Buuuuuuuuu!!!!!!!
Jutro pierwszy dzień w pracy, po takiej przerwie ciężko będzie się przyzwyczaić do nowego planu dnia, ale co tam, damy radę! (jakoś????!!!!...jak????!!!!.się zobaczy, wyjdzie w praniu). Trza będzie pogodzić ogród, zwierzaki i pracę, o chałupce nie wspominając. Chyba najbardziej przeżyje to malutka przyzwyczajona do ciągłej obecności mamy w pobliżu.
Czas znowu będzie pędził jak szalony i ani się obejrzę jak zacznie padać śnieg. Buuuuuu!!!!!!
Jakąś traumę mam już od tygodnia na myśl o tym zawrotnym trybie życia i raz beczę, raz się cieszę z tego powrotu do pracy, no bo w końcu trochę się człowiek między ludźmi zacznie obracać, to i zadbać trzeba będzie o siebie ( oko na maroko itp.) zamiast do sklepu w piżamie latać.
Ech.... zobaczymy co z tego wyniknie. W blogowym świecie pewno rzadziej będę się udzielać, chociaż ostatnio przez tą traumę to nawet zbytnio mi się pisać nie chciało, chociaż owszem podglądałam u Was to i owo.

Candy oczywiście wygrała: ZMIERZCH LUNY - napisz do mnie proszę, bo nigdzie nie mogłam namierzyć Twojego maila.
Dziękuję Wam wszystkim za wspaniałą zabawę, nie mam zielonego pojęcia kiedy ogłoszę następne Candy, zobaczymy jak się wyrobię z tą pracą i resztą czasowo.
Dorzucam kilka zaległych fotek, żeby był tekst z obrazkami, bo wtedy ciekawiej się czyta ( zwłaszcza nudne lektury szkolne xD).


Mały zdobywca ( mamusiu, a dlaczego zjączek uciekł? On mnie nie kocha? Buuuuuu......) Zajączek bardzo się spieszył, bo musiał odwiedzić dzieci na całym świecie.

Jak to dobrze mieć starszego brata, on na pewno wie dokąd pobiegł zajączek
Eeeee......szminki ani lakieru nie przyniósł...., jego szczęście, że uciekł......

Fotki średniego braciszka nie ma, bo poleciał łapać zajączka.


A to hortensja po niedawnym zlodowaceniu, chuchałam na nią i dmuchałam, bo jest dla mnie bardzo cenna - zeszłoroczny prezent urodzinowy od mojej mamy - pięknie niebiesko kwitła, mam nadzieję, że wróci do formy.
Muszę kończyć, bo ,,rano trzeba wstać,, bladym świtem znaczy.... i hej ho! Ku chwale firmy! xD.

wtorek, 3 maja 2011

Ta dam...

Ta dam.... losowanie CANDY nareszcie się odbyło. Strasznie Was przepraszam, że tak długo to trwało, ale ostatnio mam mega chandrę i nic  mi nie wychodzi tak, jak sobie zaplanowałam.
Chwilowo nie mogę dokończyć posta, bo mam w domu ,,wariatkowo,,,jak domownicy zasną może uda mi się coś spokojnie napisać. Zapodaję więc zdjęcia  losowania: